Kontakt:

Stowarzyszenie Pomost
ul. Kłuszyńska 20/26
60-136 Poznań
tel. 061 861 92 75

 

Tomasz Czabański

prezes

tel. 601 469 494

 

Maksymilian Frąckowiak

archeolog

tel. 667 609 494

 

Adam Białas

kierownik robót

tel. 603 609 494

 

Paweł Łagódka

przedstawiciel regionalny na Wielkopolskę Południową

tel. 695 938 931

 

Przemysław Pasternak

przedstawiciel regionalny na Wielkopolskę Wschodnią

tel. 663 717 571, 603 098 424

 

 

 

Czy ta śmierć była potrzebna?

Przy dzisiejszej ulicy Bełchatowskiej istniało niegdyś duże gospodarstwo. Prawdziwą ozdobą tej wzorowo zagospodarowanej posiadłości, była plantacja szlachetnej odmiany białego bzu. Właścicielem ogrodnictwa był Niemiec Karl Holz, który mieszkał tu wraz ze starszym od siebie bratem. Oprócz tego miał na Świętym Marcinie kwiaciarnię,
w której sprzedawał wyhodowane przez siebie kwiaty. Holz należał do tej grupy Niemców, którzy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku nie przenieśli się do Niemiec. Z Polakami żył w doskonałej symbiozie. Starsi mieszkańcy wspominają, że jako człowiek dobrze sytuowany, chętnie pożyczał pieniądze będącym w potrzebie sąsiadom, a nawet, gdy zaistniała taka potrzeba, bezinteresownie wspierał. Zwykł też z grzeczności uczestniczyć w pogrzebach mieszkańców. I tu dochodziło nieraz do paradoksalnych sytuacji ( którymi zresztą się nie przejmował), gdy przyszło mu uczestniczyć w pogrzebach, którym asystował endecki poczet sztandarowy. Holz nie interesował się polityką, nie był też sympatykiem Hitlera, o którym w zaufaniu wyrażał się z dezaprobatą.

Starszy mieszkaniec Junikowa pan Franciszek Pfeiffer wspomina, jak to pod koniec sierpnia 1939 roku polscy żołnierze z 15 pułku ułanów ( wśród nich był brat Franciszka – Roman), dokonywali rewizji w domostwach Niemców na terenie Junikowa. Szukano broni, stacji nadawczych itp. Taką lustrację przeprowadzono w gospodarstwie Niemca Emila Schulza (narożnik dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej i Dziewińskiej) oraz ogrodnika Holza. Broni nie znaleziono. Jednak ze względów profilaktycznych (taki był rozkaz( internowano Holza w więzieniu przy ulicy Młyńskiej.

Przebywającą tam grupę poznańskich Niemców uwolniły potem wkraczające niemieckie oddziały wojskowe. Podczas pobytu Holza w miejscu internowania, grupka mieszkańców Junikowa, w porywie emocji na wieść o napadzie Niemców na Polskę, potłukła Holzowi szklarnię. Wśród tej grupy znalazł się brat Franciszka – Roman.

Po wkroczeniu Niemców na uczestników owego zajścia padł blady strach przed spodziewaną srogą zemstą Holza.
Tymczasem Holz, po powrocie z internowania, wybaczył wszystkim tym, którzy zniszczyli mu szklarnię, a sprawę skrzętnie zatuszował.

Po jakimś czasie brat Franciszka – Roman, z powodu poważnego zatargu z Niemcami, zmuszony był do ukrywania się. Pewnego dnia w domu Pfeiffrów zjawiło się wojsko, a ponieważ nie zastali Romana, chcieli aresztować ojca. Obecny przy tym Holz ( już jako Bürgermeister Junikowa) ostro zaprotestował twierdząc, że Pfeiffer senior jest znanym mu dobrym człowiekiem. Nie pozwolił też zaaresztować Franciszka. W końcu wojsko poleciło Holzowi inwigilować dom Pfeiffrów i o wszystkim meldować policji lub Gestapo.

Po kilku dniach, gdy sprawa nieco przycichła, Holz uspokoił ojca, iż nie będzie niczego meldować. Pan Franciszek podkreśla, że Holz uratował całą ich rodzinę. Nie był to zresztą jedyny przejaw życzliwego nastawienia Holza względem Polaków. Pewnego razu przyszedł Holz do zamieszkałego przy ulicy Krośnieńskiej, znanego endeckiego działacza Franciszka Knacha z poufnym ostrzeżeniem, by natychmiast zniszczył ewentualnie posiadane konspiracyjne materiały, jak ulotki, gazetki, ewidencje członków, itp., bo następnego dnia Gestapo przeprowadzi w jego domu szczegółową rewizję.
Gestapo rzeczywiście się zjawiło. Dzięki ostrzeżeniu Holza skrupulatna rewizja nic nie znalazła, a rodzina ocalała.

Starsi mieszkańcy wspominają jak to podczas wojny brat Karla Holza bezpłatnie wydawał potrzebującym warzywa, lub dzielił się opałem.

W lutym 1945 roku gdy czynny już był zaimprowizowany przez dr Bronisława Krajnika szpitalik w budynku starej szkoły przy ulicy Junikowskiej (dzisiejsze przedszkole), wśród pierwszych pacjentów znalazł się człowiek z raną postrzałową brzucha. Był nim Karl Holz. Prawdopodobnie pewien człowiek, względnie grupa osób, spoili rosyjskiego żołnierza wódką i powiadomili go, że pozostali tu jeszcze jacyś Niemcy. Czerwonoarmista przyszedł do Holza i postrzelił go w brzuch. Jego starszego brata zastrzelił na miejscu. Karl Holz pod opieką dr Krajnika żył jeszcze kilka dni. Przed śmiercią chciał koniecznie rozmawiać z ojcem pana Franciszka, by przekazać mu jakąś ważną wiadomość. Jak wspomina pan Franciszek, dr Krajnik dwa razy przyszedł po ojca, przekazując mu życzenie Holza, lecz ojciec spoźnił się.

W nocy Holz zmarł. Holza wraz z bratem pochowano w "pancergrabie" w okolicy dzisiejszego Osiedla Mikołaja Koprenika.
Nie wiadomo czuje sumienie obciążyła śmierć Holzów. Jedno jest pewne – była ona okrutną, niesprawiedliwą i nikomu nie potrzebną zbrodnią.

 

                                                                                                                                                 Ewaryst Czabański

 

Copyright: Stowarzyszenie Pomost, kopiowanie materiałów ze strony bez zgody autora zabronione

www.pomost.net.pl

projekt: fryga.com